Dwunasta róża
ℳ iłość w swej prostej i nieśmiałej mowie Powie najwięcej, kiedy najmniej powie. ~William Shakespeare, Sen nocy letniej Zmierzałem szybkim krokiem przez długie, niekiedy kręte, korytarze. Pełen zapału, szczęścia. Fakt, że byłem już tak blisko, sprawiał, że doznawałem uniesienia. Nareszcie po tylu cierpieniach, mogłem poczuć się dobrze, mogłem poczuć się szczęśliwy. Byłem w głównym holu, który długim chodnikiem, prowadził do drzwi. Tam, w otwartych drzwiach, stała Alice. Ciemna suknia i jej czarne włosy falowały na wietrze. Uśmiechała się. A co najważniejsze — żyła. Nie był to sen, była to jawa, a ja nie mogłem w to uwierzyć. Podbiegłem do niej, a ona do mnie, wpadając w moje ramiona. Spojrzeliśmy w swoje oczy i rozpłakaliśmy się. — Ty żyjesz — wychrypiałem. Ona tylko pokiwała głową i pocałowała mnie. Poczułem nagłą ulgę. Miałem ją w swoich ramionach, nie musiałem nic mówić. To był jeden z najszczęśliwszych momentów mojego życia. — Proszę, proszę. ...