Szósta róża
Tak desperacko pragnę ujrzeć twoją twarz
Spotkaj mnie w tym zepsutym miejscu
Przytul mnie, muszę cię poczuć
Pokaż mi, jak to odbudować
Nie mam nikogo, do kogo mogę pobiec
I nic, co mógłbym zrobić
Nigdzie mnie nie ma, jeśli jestem tu bez ciebie
~Ashes Remain, Without You
Usiadłem na ziemi, próbując unormować i zwolnić oddech. Kolejna ucieczka. Znów stchórzyłem. Już miałem dość, ale łudziłem się, że wszystko się ułoży, że się stąd wydostanę. Albo, że to był zwykły sen, z którego wkrótce się obudzę i okaże się, że Alice żyje, że nie umarła.
Spuściłem głowę i oddychałem ciężko. Podciągnąłem kolana do klatki piersiowej i schowałem głowę między nogi a tors. Byłem na skraju obłędu, ale nie mogłem się poddać. Nie teraz, nie w tej chwili. Dla siebie, dla niej... dla nas.
Uniosłem wkrótce głowę, zakaszlałem i wstałem, chcąc znaleźć jeszcze jakiś materiał do podpalenia. Wziąłem lampę i szedłem dalej. Było mi zimno i moja wyobraźnia płatała mi figle. Przed moimi oczami tworzyły się obrazy. Okropnie przerażające obrazy. Duch z zakrytą twarzą przez czarne, długie włosy, demony, obserwujące mnie ze szczelin w ścianach, w których oczach nie było nic, co można by było nazwać ludzkim.
Zaciekle starałem się nie utrzymywać kontaktu wzrokowego z tymi kreaturami, bo i tak byłem przerażony. Za to zacząłem przeszukiwać komodę z kilkoma rupieciami. Na szczęście znalazłem kawałek materiału, który mogłem zamoczyć w oliwie i podpalić. Jednak pod rupieciami była jeszcze jedna interesująca rzecz, którą postanowiłem sprawdzić. W tym celu zapaliłem lampę, która rozświetliła rozległy korytarz. Oczyściłem rzecz z kurzu i zobaczyłem zdjęcie, zrobione niedługo po tym, jak Alice wyszła ze szpitala psychiatrycznego. Nie była już taka jak przed wyjazdem. Zmieniła się, ale moja miłość do niej była taka sama.
Na fotografii staliśmy oboje, uśmiechnięci, przytuleni do siebie na tle Hyde Parku. Patrzyliśmy sobie w oczy. Byliśmy szczęśliwi.
Wiatr kołysze w locie ćmy,
Wilki śpią mocno, że aż strach.
I tylko ty nie śpisz Duszko ma,
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw.*
Usłyszawszy tę kołysankę przy odkładaniu zdjęcia, niemal od razu odwróciłem się za siebie. Nikogo tam nie było, jedynie na podłodze leżała kolejna, już szósta róża. Czerwona i nietknięta. Jak każda dotychczas przeze mnie znaleziona.
Czy już popadam w paranoję?
***
Przypisy:
* — Marcin Przybyłowicz, Kołysanka o niedoli (Wiedźmin III Dziki Gon)
Mad... Alessia <3
OdpowiedzUsuńOgarnęłam, że rozdział nie jest jakiś długi, dlatego przeczytałam jednak teraz.
UsuńNa drzemkę jeszcze przyjdzie czas i zdążę.
Aż wstyd się przyznać.
Ostatni rozdział był tak dawno temu, że aż zapomniałam czy poznałam imię głównego bohatera, czy też nie.
Będę musiała to jeszcze ogarnąć, ale to później.
Wydaje mi się, że nie było podawane imię, ale stuprocentowej pewności nie mam 😕
To nie paranoja.
To dzieje się naprawdę.
To wszystko jest realne.
Jednak za szybko jest na wyjaśnienie tego, co się dzieje.
Liczę na happy end!
Jak nie będzie, to chyba zwariuje. Dosłownie.
Kolejna róża znaleziona.
Czekam na następne!
Alessia
Demon.
OdpowiedzUsuńJestem i to z nową nazwą! XD Szósta róża. Ile jeszcze? Mam nadzieję, że jeszcze ich trochę będzie. Daniel popada w paranoję? Och noł, to nie dobrze.
UsuńCudny rozdział. Kocham go i Daniela oczywiście ♥
Czekam na next z niecierpliwością
Pozdrawiam
Shrew ♥
Mal ;)
OdpowiedzUsuńHeju xD
UsuńZabijesz mnie, ale to potem xd
Wreszcie się doczekałam rozdziału ^-^
Perełka *-*
A teraz to co kochasz:
Kiedy next?
XDDDDDDD
Ania Phantomhive :*
OdpowiedzUsuńByła sobie kiedyś dziewczyna,
UsuńA wraz z nią książka przybyła,
Opowieść ta już kilka rozdziałów miała,
Gdy jej autorka pisać przestała.
Po kilku miesiącach powróciła
I tak się tu znów pojawiłam...
Długo czekałam, ale to nie istotne skoro miałam po co.
Historia mile u mnie widziana ^^
Mały punkt zaczepienia...
Jeśli ją kochałeś i kochasz Danielu,
to nie możesz się poddać.
Róże to swego rodzaju wskazówki, nieprawdaż?